Kiedy iść na terapię – dziewczyny mają głos!

Kiedy iść na terapię – dziewczyny mają głos!

Zobacz naszą kolekcję:

1 Dalia Lingerie bielizna nocna @royczykova Anita Sikorska Rojczyk3 Dalia Lingerie bielizna Ola Kowal @szindy
18. Dalia LINGERIE instagram @dalialingerie5

Wydaje się, że wszystko mają. Radzą sobie dobrze, nawet bardzo. Pracują dużo, ale przecież to ich pasja. Stają przed obiektywem – kompleksy? No chyba ty, one na pewno ich nie mają. Okazuje się, że te dziewczyny – świetnie prosperujące bizneswoman, freelancerki, blogerki, modelki, też mają swoje demony. I zaczynają mówić o tym głośno.

Co trzecia z nas

Kiedy na instastories @Dalia Lingerie zapytaliśmy o udział w terapii, to aż 33% głosujących odpowiedziało twierdząco. Co trzecia z Was korzystała lub korzysta z terapii (z osób biorących udział w naszej ankiecie).

To ty masz terapeutkę?

Terapia traktowana była – i jeszcze w wielu środowiskach jest traktowana niepoważnie. Być może to echo minionych lat i amerykańskich filmów, w których często padało: „tak twierdzi moja terapeutka”. Żartowano nawet, że Amerykanie mają terapeutów, a my po prostu ze sobą rozmawiamy. Tylko, że czasem nie potrafimy o czymś mówić, albo gorzej – mówimy, tyle że otoczenie nas nie rozumie. Co więcej, nie rozumiemy sami siebie…

To nie praca, to moja pasja

Artykuł nie powstałby, gdyby nie książka, która zainspirowała nas do poruszenia tego tematu. #girlstalk. Dziewczyny, rozmowy, życie to ponad 300 stron szczerych wywiadów, a jedną z jego bohaterek jest Olka Kaźmierczak – ekspertka biznesu mody, współzałożycielka HER Warsaw – polskiego oddziału społeczności kobiet w globalnej rozmowie. Zobaczcie, jak Olka poinformowała o udziale w #girlstalk:

View this post on Instagram

Są takie dziennikarki, które potrafią rozwalić na łopatki pierwszym pytaniem, i później już nic nie idzie tak, jak to sobie zaplanowałam… Garda opada i człowiek obnaża się do kości, a po rozmowie czuje już tylko ulgę 😊 Taką dziennikarką jest @paulina_klepacz, założycielka @grls_room i współautorka świeżo wydanej książki #girlstalk, której mam ogromny zaszczyt być bohaterką. Dzięki Paulinie, jej profesjonalizmowi i ciepłu, otwarcie gadamy o tej stronie życia, która dla wielu jest jeszcze tabu, czyli o terapii, problemach z samoakceptacją, pracy do granic możliwości i konsekwencjach niekochania siebie. Autoryzacja i puszczenie tego do druku to była trudna decyzja, ale zrobiłam to z nadzieją, że dzięki tej rozmowie poczujecie, że nie jesteście ze swoimi problemami same ♥️ Ściskam Was mocno, a Paulinie i Karolinie, autorkom #Girlstalk raz jeszcze serdecznie dziękuję za zaproszenie do tej publikacji.

A post shared by Olka Kaźmierczak (@olkakazmierczak) on

Na swoim Instagramie kilkakrotnie zawracała uwagę na ważną kwestię – łączenie pracy z pasją. To pułapka, w którą nierzadko zdarza nam się wpadać. Poświęcamy pracy coraz więcej czasu, źródłem aprobaty jest dla nas zadowolenie klientów i lajki pod postami o zrealizowanych projektach – jak bywało u Olki. Terapia uświadomiła jej, że najważniejsze są relacje z ludźmi, a nie tyranie po 17 godzin dziennie. Na Instagramie napisała: Praca to praca. Rok temu praca była moją pasją i ta przygoda skończyła się na lekach uspokajających w kokonie z koca. Komentarze pod tym postem to lawina podziękowań za odwagę w mówieniu tego, co pomija się w dyskusji. Możemy mieć najlepszą pracę na świecie, realizować w niej swoje pomysły, dawać upust kreatywności, poznawać nowych ludzi, podróżować. Ale jeśli praca staje ważniejsza, niż bliscy, to w końcu stanie się ważniejsza od nas samych.

Stres, trudności w kontaktach z innymi

Terapia pomogła jej w radzeniu sobie z napięciem, jakie wywoływały kontakty z ludźmi. Każdy z nas reaguje w konkretny sposób na krytykę, uszczypliwe komentarze, albo po prostu zachowanie, które nie mieści się w naszej przyjętej normie. Czasem, tak jak Joanna Glogaza, autorka tego bloga znana również jako Styledigger – unikamy konfrontacji, boimy się mówić ludziom co nam się w ich zachowaniu nie podoba. A później, zamiast spać spokojnie, nasza frustracja narasta.

View this post on Instagram

Dlaczego chwalimy się dbaniem o swoje zdrowie fizyczne, wrzucamy zdjęcia zdrowych posiłków i selfie z siłowni, a troska o swoją psychikę to nadal taki trochę temat tabu? Dlaczego nie wstydzimy się powiedzieć, że idziemy do dentysty, ale do psychoterapeuty już tak? Na blogu opowiadam dziś historię swojej terapii i dlaczego to dla mnie najlepiej wydane pieniądze. Absolutnie mnie nie interesuje "co ludzie pomyślą", bo praca nad własną głową to nie tylko coś, co robimy dla siebie, by łatwiej i pełniej nam się żyło. To też inwestycja w relacje z naszymi bliskimi, partnerami, dziećmi i warto być z tego dumnym! Chodźcie przeczytać, bo to dla mnie ważny tekst ❤ #slowlife #grecja #terapia #psychoterapia #zdrowiepsychiczne #osiebiedbanie

A post shared by Joanna Glogaza (@joannaglogaza) on

Bywa, że nasze ciało wysyła niepokojące sygnały – na przykład ni stąd, ni zowąd drętwieje nam pół twarzy. Pojawiają się nerwobóle, które najczęściej są wynikiem stresu, z którym sobie nie radzimy. I wtedy też warto skorzystać z terapii: Neurolog powiedział “niech się pani tyle nie stresuje!”, ja pomyślałam “łatwo powiedzieć, trudniej zrobić, panie neurologu!”. I ponownie wybrałam się do gabinetu terapeutki (tym razem innej), bo poczułam, że to napięcie negatywnie wpływa na mnie i na ważne dla mnie relacje – pisze Joanna w artykule poświęconym swojej terapii. Zajrzyjcie tutaj po szczegóły.

Depresja czy gorsze dni?

To był bardzo bolesny dla mnie czas. Czas, podczas którego zdajesz sobie sprawę jak bardzo młoda jesteś, jak bardzo chcesz być szczęśliwa, ale nie masz bladego pojęcia jak tego dokonać, jak wrócić do normalności i jak nie czuć się jak staruszka. To był mój osobisty dramat. Stres sprawił, że zgasłam.

https://www.instagram.com/basiaszmydt/

Zaczęło się niewinnie, od poprawiania sobie nastroju jedzeniem, kilku kilogramów więcej, zrzucania winy za gorsze samopoczucie na pogodę, albo na PMS. Basia Szmydt, której bloga możecie znaleźć tutaj, otwarcie napisała o depresji i terapii, która pomogła jej z niej wyjść. Opowiada, jak emocjonalnie trudne były dla niej spotkania z terapeutą, ale równocześnie, jak ważne – uratowała siebie, ani razu nie zwątpiła w sens swojej decyzji. Całą historię Basi związaną z depresją możecie przeczytać tutaj.

Kiedy iść na terapię?

Każdy z nas przechodzi czasem przez trudny okres spowodowany nawałem pracy, trudnościami w kontaktach z innymi, brakiem akceptacji, samotnością, burzą hormonalną będącą efektem ciąży, zażywania leków czy odchudzania, lub stratą kogoś bliskiego.

View this post on Instagram

Mommy, daddy and me ❤️ it’s my birthday tomorrow 🎂! Nie dzielę się często z Wami moimi przemyśleniami, ale ostatni rok był jednym z najcięższych dla mnie pod wieloma względami. Bez wsparcia @warsawblack z pewnością siedziałabym na oddziale zamkniętym w Tworkach 😉 Jako morał zostawię tu fraszkę ‚Na Zdrowie’ Jana Kochanowskiego: Ślachetne zdrowie, Nikt się nie dowie, Jako smakujesz, Aż się zepsujesz. Tam człowiek prawie Widzi na jawie I sam to powie, Że nic nad zdrowie Ani lepszego, Ani droższego; Bo dobre mienie, Perły, kamienie, Także wiek młody I dar urody, Mieśca wysokie, Władze szerokie Dobre są, ale – Gdy zdrowie w cale. Gdzie nie masz siły, I świat niemiły. Klinocie drogi, Mój dom ubogi Oddany tobie Ulubuj sobie! 🥂

A post shared by Ola Kowal (@szindy) on

Jak odróżnić stan przejściowy od tego, który naprawdę nam zagraża? Kiedy iść na terapię? Odpowiedź jest prosta i trudna zarazem: wtedy, kiedy czujemy, że dzieje się z nami coś złego, że sytuacja nas przerosła i nikt nie jest w stanie nam pomóc, zrozumieć, pocieszyć, znaleźć wyjście.

Po co iść na terapię?

Terapia daje narzędzia do walki z problemem. Terapia to nie tylko rozmowa, to rozmowa ze specjalistą – kimś, kto wie jak interpretować sygnały, nasze zachowanie, emocje. Ktoś, kto nie powie: eee tam Grażyna, teraz to przesadziłaś, wyluzuj i napij się kawy. Samo przyszło, samo przejdzie. Nie. Terapeuta wie, jak postawić pytania, by pomóc nam w znalezieniu odpowiedzi i nowych ścieżek wyjścia z trudnych dla nas sytuacji. Chodzenie na terapię to nie powód do wstydu, ani oznaka tego, że sobie nie radzimy, że jesteśmy słabi. To świadczy o naszej sile, pamiętajcie.

Suma szczęścia

Efektem terapii jest zrozumienie i zaakceptowanie siebie, przewartościowanie pewnych spraw i budowanie na nowo, pozytywna zmiana nawyków / podejścia do życia, które z jakichś powodów doprowadziło nas pod ścianę. Bywa, że zmiany są radykalne – i dla ludzi z zewnątrz – nawet tych bliskich, nasza decyzja o zmianie dotychczasowego (czytaj: stresującego, wykańczającego, itd.) stylu życia będzie porażką. No bo jak można rezygnować z kariery prawnika, lekarza czy bankowca na rzecz na przykład – agroturystyki? Ludziom nie mieści się w głowie, że każdy ma SWOJĄ definicję szczęścia.

Brak komentarzy

wyślij odpowiedź

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

DOŁĄCZ DO NAS
Podziel się swoją historią lub zainspiruj nas do poruszenia ważnego tematu. Piszemy artykuły, rozmawiamy z inspirującymi kobietami i pytamy o zdanie ekspertów. Jesteśmy otwarci na współpracę oraz Twoje propozycje. Skontaktuj się z nami!
dalia
KONTAKT Z REDAKCJĄ
e-mail: shapemeup@dalia.pl
WYDAWCA:
Dalia Lingerie ul. Wolności 145 34-220 Maków Podhalański tel: +48 33 877 16 87 e-mail: biuro@dalia.pl