Piechotą przez Lizbonę. Rozmawiamy z Jolie Su

Piechotą przez Lizbonę. Rozmawiamy z Jolie Su

Odkryj model ETTA:

ettaetta figi
Biustonosz ETTA soft K23Stringi ETTA

Młoda, zdolna i kreatywna. W cyklu #RealWomen przedstawiamy zakochaną w Lizbonie projektantkę i założycielkę marki Jolie Su – Alexandrę, z którą odkrywamy tajemnice wyrafinowanego stylu.

#Redakcja ShapeMeUp: Tworzysz nie tylko niezwykłe ubrania, ale też obuwie i nakrycia głowy. Wolisz projektować ubrania czy akcesoria?

Alexandra Jolie Su: Czasami myślę, że jednym z powodów dla których zajęłam się projektowaniem w ogóle był fakt, że zawsze miałam problem ze znalezieniem tego czegoś, co mi się strasznie podoba, co chciałabym mieć w swojej szafie i o to dbać. Lubię rzeczy unikalne, których nikt inny nie ma. Wykonane z najwyższą starannością, z dobrej jakości materiałów i z szacunkiem do osób, które ten produkt wykonały. Projektując, myślę o sylwetce całościowo. Gdy projektowałam ciuchy, zawsze myślałam o obuwiu czy nakryciu głowy. Jakiś czas temu to myślenie postanowiłam przełożyć na rzeczywistość i rozpoczęłam współpracę z lokalnymi rzemieślnikami z którymi mogę tworzyć produkty, który sama chcę mieć w swojej szafie. Poza tym jestem strasznie ciekawa świata, lubię się uczyć i rozwijać swoje umiejętności, dlatego każda twórczość sprawia mi ogromną przyjemność. Chociaż nie wszystko jest dla mnie – na przykład ceramika – strasznie czasochłonne i pracochłonne zajęcie. Podziwiam i cenię. 🙂

Żyjesz pomiędzy Polską i Portugalią – gdzie znajdujesz więcej klientów swojej marki?

Ani w jednym, ani w drugim kraju. (śmiech) Ale w Polsce mam bardzo duże grono oddanych klientek, które wracają – bardzo to cenię. W Portugalii Jolie Su jest od niedawna, bo dopiero rok temu weszłam na lokalny rynek.

Josie Su

Czy zauważasz różnice w świadomości konsumentów w tych dwóch krajach? Gdzie wolisz pokazywać swoje prace?

Lubię pokazywać moje prace w Portugalii, bo tutaj mam styczność z międzynarodowym klientem. W Lizbonie jest bardzo dużo turystów, ale też ludzi, którzy po prostu zdecydowali się tu zamieszkać. Zupełnie tak jak ja. Daje to nieskończone możliwości poznawania innych rynków lub chociażby ich reprezentantów. Ludzie są też bardziej otwarci na różnorodność i oryginalność.

Czytaj także: Fashion Revolution Week 2018 – dowiedz się, zanim kupisz!

 

 

Skończyłaś polskie MSKPU, studiowałaś też design w Portugalii. Jeśli mogłabyś poradzić przyszłym studentom kierunków artystycznych, poleciłabyś im polskie czy zagraniczne uczelnie?

Odpowiedź na to pytanie jest bardzo złożona, bo studia to jest sprawa ogromnie indywidualna. Ja jestem bardzo zadowolona z moich studiów w Polsce, które dały mi możliwość kontynuacji za granicą (co było też zawsze moim marzeniem). Ze studiów za granicą też jestem zadowolona, ale wymagają one o wiele więcej wysiłku i charakteru. Nie wiem czy miałabym tyle samozaparcia kilka lat temu. Oczywiście wszystko zależy od wielu czynników i jest bardzo personalne.

Czytaj także: Studentka MSKPU – Alicja Chmielewska wyróżniona przez Dalia Lingerie

Podobno jednym z najpopularniejszych problemów studentów projektowania jest “inspirowanie się”, czyli tworzenie pracy z konkretnymi założeniami. Jednak czy inspiracja może być w pełni świadoma? I czy powinna?

Problemem jest chyba to, że każdy myli inspirację z natchnieniem. Ja wierzę, że inspiracja, a raczej jej poszukiwanie, to ciężka praca. Z reguły polega ona na otwarciu umysłu i ciała na bodźce i bombardowanie tego umysłu i ciała właśnie bodźcami. W międzyczasie trzeba bardzo, bardzo, bardzo dużo naprodukować: rysunków, zapisków, moodboardów, materiałów, kolorów – tego, co pomaga przelać tą sfiltrowaną esencję na coś wizualnego. Materiału musi powstać masa, bo dopiero po dwusetnym rysunku może coś, co wymyślisz, ma jakąś wartość. To jest moja metoda. Trochę nauczyłam się jej w MSKPU, bo tam nie było zmiłuj się i z tygodnia na tydzień musieliśmy wytwarzać ogromne ilości projektów. Później może przyjść natchnienie. Bo Twój mózg już nie myśli o niczym innym i sam przetwarza z rozpędu te obrazy i pomysły, i wszystko… Zrywam się wtedy w środku nocy notować pomysły na projekty. Czasem rano czytając, wybucham śmiechem, a czasem okaże się, że warto to wyprodukować. Tak powstał kapelusz Bird. Nawet kolor mi się przyśnił! 🙂 Nie da się tego zrobić na skróty. Natchnienia są rzadkie. Większość projektów to tak zwany dobry research skutkujący dobrym designem.

Jolie Su
Jolie Su, BIRD HAT, joliesufashion.tictail.com.

Idąc tropem inspiracji – gdzie jest granica, za którą zaczyna się kopiowanie?

Jeśli robisz coś świadomie, to jest kopia. Zdarza się tak, że coś, co kiedyś widzieliśmy bądź słyszeliśmy wraca po jakimś czasie i wydaje się naszym pomysłem. Mózg jest podstępny. 🙂

W jednym z wywiadów wspomniałaś, że po Portugalii poruszasz się na piechotę. Co oprócz wygodnych butów zakładasz najczęściej?

Tak, w Lizbonie jest ciężko poruszać się samochodem, a komunikacja miejska jest koszmarem. Wszystko zależy od pory roku. Nie mam stałej preferencji, lubię różnorodność. Ostatnio moim hitem jest parko-trench, który mój chłopak przywiózł mi z Japonii, moja torebka i oczywiście kapelusz. 🙂 I znów mam dziurawe buty, tym razem Vansy. (śmiech)

Jolie Su
Jolie Su, źródło: paniodbutow.wordpress.com

Aby czuć się komfortowo, niezbędna jest także wygodna bielizna. Na co zwracasz największą uwagę przy jej zakupie i jaki model z najnowszej kolekcji Dalii jest najbliższy Twojemu poczuciu estetyki?

Jestem kompletną minimalistką. Tak dosłownie… Wybrałabym wobec tego figi Anna. Podoba mi się ich nieoczywistość – z przodu bardzo spokojne, a z tyłu… sexy!

 

 

W Twojej kolekcji leisure meret pojawiają się sukienki wyszywane niezliczoną ilością kolorowych cekinów. Każdy z nich zrobiłaś sama, wycinając je z opakowań po kosmetykach i ułożyłaś we wzór zaczerpnięty z azulejos – portugalskich ręcznie malowanych kafelków. To bardzo pracochłonne, a więc moda dla idei czy moda dla zysku?

100% dla idei – przynajmniej w tym przypadku. W tym temacie lubię balans. W żadnym moim działaniu w życiu celem nie jest zysk. Mama zawsze mnie uczyła, że pieniądze są środkiem. Tak je traktuję.

Jolie Su
Kolekcja ‚leisure meret’, Jolie Su (fot. materiały prasowe)

Nad czym teraz pracujesz?

Nad tym, aby kapelusze Jolie Su były dostępne międzynarodowo. I będę skupiać się właśnie na nich, bo wierzę, że to wspaniałe akcesorium, które odmienia kobietę! Uważam, że każda z nas powinna mieć co najmniej jeden. 🙂

Dziękujemy za rozmowę!

Brak komentarzy

wyślij odpowiedź

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

DOŁĄCZ DO NAS
Podziel się swoją historią lub zainspiruj nas do poruszenia ważnego tematu. Piszemy artykuły, rozmawiamy z inspirującymi kobietami i pytamy o zdanie ekspertów. Jesteśmy otwarci na współpracę oraz Twoje propozycje. Skontaktuj się z nami!
dalia
KONTAKT Z REDAKCJĄ
e-mail: shapemeup@dalia.pl
WYDAWCA:
Dalia Lingerie ul. Wolności 145 34-220 Maków Podhalański tel: +48 33 877 16 87 e-mail: biuro@dalia.pl