Alicja w krainie sztuki. Niezwykłe meble MANU design

Alicja w krainie sztuki. Niezwykłe meble MANU design

produkty Dalia:

NAN K27 big 199,90 zł Dalia LingerieNAN mini paski 92,90 zł Dalia Lingerie
CINDY soft K26CINDY midi 87,90 zł Dalia Lingerie

Alicja Głowa – absolwentka krakowskiej ASP i pasjonatka powojennego wzornictwa. Zamiłowanie do sztuki wyniosła z domu. Jak sama mówi – wpojone przez mamę wyczucie kształtu, koloru i formy dały jej dobry background do późniejszej edukacji artystycznej. Kocha eklektyzm. W swoich pracach łączy vintage ze stylem nowoczesnym, uzupełniając je o dozę minimalizmu. Niespełna rok temu swoją pasję do odnawiania oldschoolowych mebli sformalizowała pod marką MANU design – raj dla dekoratorów wnętrz i miłośników mebli z historią. Znajdziecie tam wyselekcjonowaną kolekcję tapicerowanych foteli, stolików i komódek – głównie z lat 60. i 70., a także wieszaków i akcesoriów, które dopełnią każde wnętrze.

MANU design
Alicja Głowa, założycielka MANU design

#Redakcja ShapeMeUp: Jesteś absolwentką Akademii Sztuk Pięknych, czyli Twoje obecne zajęcie to nie przypadek?

Alicja Głowa: Akademia Sztuk Pięknych to był końcowy przystanek mojej artystycznej edukacji, którą zaczęłam już jako małe dziecko, bawiąc się przy fartuchu mamy malującej olejne obrazy. Od najmłodszych lat, na pytanie „kim będziesz?” dumnie odpowiadałam, że plastyczką. 🙂 No i tak zostało. Zanim trafiłam na ASP, skończyłam Liceum Plastyczne w Bielsku Białej. To ono dało mi pierwszy solidny 5-letni warsztat pracy artystycznej, który skierował mnie na Wydział Form Przemysłowych Akademii Sztuk Pięknych w Krakowie. Mam szczęście, że podczas mojej edukacji najważniejsze były jeszcze prace manualne, a nie projektowanie stricte komputerowe. Stąd nie jest mi obcy pędzel, młotek czy szlifierka. 🙂

ASP to dla Ciebie miejsce…?

…wyjątkowe i magiczne, jak i sam Kraków, dlatego też w nim pozostałam. W międzyczasie skończyłam jeszcze Bielską Wyższą Szkołę Zarządzania i Marketingu, a potem podyplomowe studia pedagogiczne w zakresie projektowania graficznego. Nauki nigdy nie jest dość, więc może wpadnie mi do głowy jeszcze jakiś edukacyjny pomysł. 😊 Na co dzień staram się realizować wartości (zwłaszcza w życiu zawodowym), które przekazano mi właśnie na ASP. Miałam wybitnych profesorów i wykładowców, którzy ukształtowali mnie jako projektanta. Nauczyli mnie, że szeroko pojęty design ma służyć ludziom. Teraz, gdy zajęłam się renowacjami w MANU design, tym bardziej oddaję hołd polskiemu wzornictwu. Przez moje ręce przechodzą meble zaprojektowane przez wybitne postaci polskiego designu, m.in. E. Homa, J. Chierowski, J. Kędziorek, H. Lis, R. Hałas.

 

 

Czym zajmowałaś się przed założeniem MANU Design?

Moja droga zawodowa przeważnie związana była z moim artystycznym wykształceniem. Teraz przypomina mi się mój pierwszy pomysł na biznes… (śmiech) W wieku 18 lat zamarzyłam podbić holenderski rynek florystyczny ręcznie malowanymi ceramicznymi doniczkami. Brzmi dumnie, prawda? No cóż, chęci były, zapał do pracy i kolorowe wzory także, ale biznesplanu już nie, więc do dziś malowane doniczki plączą się gdzieś po strychu. Kolejne biznesy były już na szczęście bardziej przemyślane. 😊 W trakcie studiów, na które trzeba było po prostu zarobić, prowadziłam razem z moim kolegą artystyczną kwiaciarnię w Bielsku-Białej. Wówczas jeszcze kursowałam pomiędzy Krakowem a Bielskiem. Ciężka praca, nieprzespane noce, brak życia studenckiego, ale niczego nie żałuję.

manu design
Fot.: manudesign.eu, MANU design

Miałaś także biurowy epizod. Jak artystka odnalazła się w świecie korporacji?

Świeżo po studiach wpadłam na moment w tzw. „korpo”. Buty na obcasie, żakiecik i praca za biurkiem w firmie deweloperskiej to jednak nie była moja bajka, mimo że byłam odpowiedzialna za wizualny wizerunek firmy. Oczywiście nie żałuję, bo ta praca nauczyła mnie biznesowego myślenia i kontaktu z ludźmi. Od 2009 roku do dziś prowadzę własną pracownię projektową, którą ostatnio dopiero nazwałam „Alicja w krainie designu”, wcześniej była znana pod nazwą Projekciarnia. Kocham tę pracę – daje mi satysfakcję i stabilność finansową. Fajnie jest tworzyć wizualny świat firm, marek i produktów a potem widzieć go w internecie, na ulicy czy też na półce sklepowej. Czuje się wtedy częścią tego, co nas otacza.

Troszkę informacji o naszej lampie Brakujące elementy zostały zastąpione nowymi industrialnymi elementami. Pierwotny design (proporcje) zostały zachowane, lampa nie straciła, a wręcz zyskała na wyglądzie. Dolna część lampy (gazetnik) zachowana w oryginale.  Blat wykonany z płyty również jest oryginalny, został delikatnie zeszlifowany, zmatowiony i pokryty czarną matową farbą kredową. Zakończenie nóg gazetnika zostały wymienione na nowe, wykonane z bukowego drewna (pierwotne były zbyt zniszczone). Elementy drewniane (kulki, oprawka żarówki) zabezpieczone naturalnym woskiem. Ramię lampy wykonane z rury i kształtek miedzianych. Lampa całkowicie sprawna (nowe okablowanie – kabel loftowy tzw. żelazkowy – biało-czarny , nowy włącznik/wyłącznik, nowa żarówka żarnikowa typu Edison dająca delikatne ciepłe światło). Lampa doskonale sprawdzi się w nowoczesnym wnętrzu. jak wam się podoba? #czasnazmiany #dom #home #interiordesign #design #renowacja #redesign #lampagazetnik #lamp #polishvintage #vintage #lata60 #60s #polishvintage #handmade #PRLlove #designicon #meblezduszą #kultowemeble #trendy #instafollow #inspiracje #inspiration #nasprzedaż #forsale #want #amazing #vintagelove #modern #urządzamysię #domzpomysłem #vintagelove

A post shared by MANUhomedesign (@manuhomedesign) on

Skąd pomysł na zajmowanie się renowacją mebli?

To była spontaniczna, intuicyjna decyzja. Nasze mieszkanie urządzone jest w dużej mierze naszą pracą. Razem z mężem sami zrobiliśmy lampy, stoły, blaty itp. Kiedyś znaleźliśmy na śmietniku klasyczne krzesło. Odnowiliśmy je i zrobiliśmy tapicerkę. Byliśmy częstymi bywalcami tzw. pchlich targów z vintage różnościami. Spodobała nam się zabawa stylami i dawanie drugiego życia meblom. Robiliśmy to tylko dla siebie, na potrzeby tworzenia własnego przytulnego domu. Pomysł na biznes zrodził się w sierpniu 2017 roku. To była taka żaróweczka nad głową, jak w tej bajce „Pomysłowy Dobromir”. (śmiech) Sąsiadka zadzwoniła do nas z informacją, że niedaleko zauważyła wyrzucone dwa krzesła i fotele vintage. Pojechaliśmy na miejsce i pośpiesznie zapakowaliśmy zdobycze. W garażu dopiero przyjrzeliśmy się im z bliska. Okazało się, że to kultowe fotele GFM-64 z lat 60-tych, wybitnego projektu prof. Edmunda Homa. Odnowiliśmy je. Zaczęłam się interesować osiągnięciami polskiego powojennego wzornictwa, szczególnie z lat 60. i 70. Informacji szukałam w książkach, starych katalogach z meblami, internecie czy facebookowych grupach. „Do odważnych świat należy, stworzę MANU design i już!” – pomyślałam. I tak zaczęłam zajmować się profesjonalnymi renowacjami, tworząc pierwszą kolekcję mebli na sprzedaż.

 

 

Podobno nie ma zysków bez strat. Czy oddanie się pasji i własny rozwój były okupione jakimiś nieprzyjemnościami?

2017 to był ciężki rok. W marcu choroba nowotworowa odebrała nam ojca, mojego teścia. Edziu był moim przyjacielem i życiowym mentorem. To on nauczył mnie cierpliwości w pracy, tego, że wszystko może się przydać i wszystko można naprawić. Z uśmiechem wspominam jego wieszak zrobiony ze starej parasolki. 🙂 Pustkę w życiu trzeba czymś zapełniać i w pewnym sensie wypełniło ją MANU, w które razem z mężem zaangażowaliśmy się w 100%. Ze zwykłego garażu powstał profesjonalnie wyposażony warsztat, a drugi wynajęliśmy na magazyn. Śmialiśmy się, że największe firmy zaczynały w garażu, zacznijmy i my. 😊 Weekendami i po pracy zamykaliśmy się w nim i do późnych godzin zajmowaliśmy się renowacjami. Wspólna praca jeszcze bardziej nas do siebie zbliżyła, ale nie pozwalała nam udzielać się towarzysko, co nie wszyscy nasi bliscy zrozumieli i zaakceptowali.

Wpadłaś w poczucie winy?

Tak, chociaż otwarcie przyznawałam się do braku czasu. W trakcie spotkań ze znajomymi tłumiłam w sobie chęć opowiedzenia o tym, czym się zajmuję i co sprawia mi ogromną radość. Nawet jeżeli rozmowa zeszła na temat mojej nowej pasji, a z rąk wystawały jeszcze widoczne świeże drzazgi, starałam się szybko zmienić temat.

Jak sobie poradziłaś z brakiem zrozumienia?

Sama nie wiem, może ta rozmowa jest w pewnym sensie oczyszczeniem? 🙂 Wokół znaleźli się też przychylni ludzie, którzy obdarzyli mnie dobrym słowem i radą, za co jestem im bardzo wdzięczna. Nie warto pielęgnować żalu, który może tylko zatrzymać naszą energię i nie pozwolić pójść dalej. Trochę mi zajęło zrozumienie, że człowiek nie musi przepraszać za to, że mu się chce, że potrafi, że coś osiąga i że zarobione pieniądze wydaje na wakacje, remont czy piękną bieliznę. Zazdrość niszczy człowieka. Ja staram się cieszyć sukcesami innych i uśmiechać do wszystkich, nawet jeżeli za to właśnie mnie nie lubią. Jak napisała Małgorzata Dawid-Mróz w mojej ulubionej książce Manufaktura radościNie jestem pomidorową, żeby mnie wszyscy lubili”. 🙂 Cieszę się życiem, nowymi znajomościami, każdym miłym słowem i przekonaniem, że dobra energia wraca.

Czytaj także: Malgo Witter: Wszystko, co najcenniejsze, mamy w sobie!

Kto oprócz Ciebie i Twojego męża tworzy zespół MANU design?

Może słowo „zespół” to jeszcze zbyt górnolotne określenie w przypadku dopiero rozwijającej się firmy, ale tak, są osoby które tworzą MANU. Ja i mój mąż – na co dzień zgodne małżeństwo, w biznesie partnerzy – zdobywamy i dokonujemy selekcji mebli do renowacji stolarskiej. W temacie tapicerskim do współpracy zaprosiliśmy miłego i doświadczonego fachowca, pana Janusza, od którego wiele się uczę. Na początku były opory 😊, bo dano mi do zrozumienia, że to męski zawód, ale ja nie dałam za wygraną i udowodniłam, że mogę być pojętną uczennicą. Nawiązałam też owocną współpracę z hurtownią i producentem tkanin. Wytrzymały i ciekawy materiał jest tak samo ważny, jak sposób wykończenia tapicerki. Kiedy mebel jest już gotowy, zamieniam się w fotografa, grafika i marketingowca, by świat mógł poznać jego drugie życie i zapewnić mu nowy dom.

Vintage realizacje MANU design

Jaką część swojej pracy lubisz najbardziej?

Chyba nie mam tej ulubionej… Każdy etap to osobna przygoda, zaczynając od zdobycia mebli. Przemierzamy kilometry, aby trafić do miejsca z ogłoszenia „Sprzedam…”. I tak trafiamy na podwórka, stryszki, do piwnic, na place targowe. Każdy mebel niesie ze sobą inną historię. Jeżeli ktoś sprzedaje fotel z pokoju ukochanego dziadka czy nakryty tkaną serwetą stół z babcinej jadalni, to chwyta za serce.

Meble przed renowacją

Czyli zmieniając meble, poznajesz niezwykłe historie…

Pamiętam spotkanie z nieco przygarbioną staruszką siedzącą w fotelu. Powiedziałam, jej że to bardzo znany model B310 Var. Babcia żwawo odpowiedziała: „Bardzo wygodny. Jest ze mną od lat i nikomu go nie oddam”. Nie miałam zamiaru kupować tego mebla, ale miło było poznać tak ujmujące przywiązanie do starego, wysiedzianego fotela. Meble z lat 60. i 70. mają duszę i nie sposób ich po prostu nie kochać! Nieraz trafiamy po prostu na śmietnik i tam przygarniamy porzucone starocie. Wracając do pytania – następny etap to pomysł na renowację, czy też metamorfozę.

 

 

Stawiasz przed sobą wysłużony mebel i..?

…wpatruję się w niego, włączam intuicję. Oczyma wyobraźni muszę zobaczyć to, co można z nim zrobić, oczywiście z poszanowaniem oryginalnego kształtu. Kocham pracę z próbkami tkanin! Kolor i fakturę tapicerki dobieram do potencjalnego koloru stolarki i kształtu mebli. Bardzo lubię czyścić je ze starych farb, co pozwala odkryć piękno naturalnego drewna. Niestety taki efekt nie zawsze jest możliwy lub pasujący do koncepcji. Renowacja przypomina trochę układanie puzzli. Meble rozkładamy na poszczególne części, osobno stolarskie, osobno do tapicerowania, a potem na nowo sklejamy i składamy. Nieraz w warsztacie szukaliśmy zgubionej nogi fotela czy ważnej śrubki. (śmiech) Z biegiem czasu nauczyliśmy się opisywać i numerować poszczególne części. Ostatni etap to sesja zdjęciowa odnowionego mebla, podczas której mogę się nacieszyć efektem naszej pracy. 🙂

Odlschoolowe meble cieszą się coraz większą popularnością?

Od kilku lat trwa nieustające zainteresowanie tematem vintage. Ku mojemu zaskoczeniu pierwszą kolekcję mebli wyprzedałam w ciągu dwóch miesięcy! MANU design oczywiście nie jest jedyną marką tego typu, ale w konkurencji lubimy się i szanujemy, dzielimy się wiedzą. W Polsce powstało wiele dedykowanych portali sprzedażowych, chociażby Patyna, Yestersen, na których można kupić wyselekcjonowane przedmioty i meble vintage. Zauważam też wzrost wiedzy o starszych meblach, co odbija się w cenach przedmiotów do renowacji. Kiedyś więcej z nich trafiało na śmietniki, teraz więcej do ogłoszeń. Meble vintage są trwałe, dobrze zaprojektowane, ergonomiczne i kompaktowe. Zapewne nieliczne nowoczesne meble powtórzą ich ponadczasową świetność.

MANU design
MANU design, manudesign.eu

Jaką rolę w Twojej pracy odgrywa sztuka?

Sztuka to życie, bo tworzą ją ludzie – dokładniej kreacja odzwierciedla subiektywne przeżycia, emocje, doświadczenia autora. Uczy nas wrażliwości na piękno, zwraca uwagę na to, co w życiu ważne. Mnie tego wszystkiego nauczyła mama. Choć była samoukiem, malowała piękne obrazy. Wyczucie kształtu, koloru, formy utorowało mi drogę edukacyjną i zawodową. To miłość do dobrego designu zdecydowała również, że zajęłam renowacjami. Jestem dumna z polskich osiągnięć w tej dziedzinie. Cieszę się, że swoją pracą mogę przywracać dawne piękno.

 

 

Czy miejsca, w których przebywa artysta pobudzają lub ograniczają jego zmysł twórczy?

Myślę, że tak. Moje idealne miejsce to Kraków. Już za czasów studiów uważałam, że jest skrojony na moją miarę. Nie wiem czy jest stolicą sztuki, bo przecież jest jeszcze Wrocław, Łódź, Poznań, Warszawa, ale Kraków ma artystycznego ducha i jest dość płodny, jeśli chodzi o młode talenty. 🙂 Przyznam, że kiedy kończyłam ASP, miałam propozycję zajęcia się pracą doktorancką. Może gdybym się wówczas zdecydowała, do dziś byłabym związana z akademią.

Jakie cele stawiasz przed swoją marką?

MANU design cały czas się rozwija. To moje dziecko, które rośnie i uczy się nowych rzeczy, choć nie ma jeszcze roczku. W tym roku założyłam butiki w zagranicznych portalach sprzedażowych, jak Etsy, Selency. Polskie powojenne wzornictwo cieszy się za granicą sporą popularnością. Meble MANU design znalazły już nowych właścicieli w Szwecji, Niemczech czy Szwajcarii. Może teraz przybędzie nam więcej zagranicznych klientów..? Dużą wagę przywiązuję do social mediów. Wnikliwie obserwuję inne kanały i wyciągam wnioski, czego ludzie oczekują i co im się podoba. Na Facebooku i Instagramie MANU design każdy znajdzie sporo technicznych porad, inspiracji DIY, pomysłów na zmiany w domu i sposobów na łączenie vintage z nowoczesnym stylem. Mój najbliższy cel to nawiązanie współpracy z architektami i realizacja indywidualnych zamówień.

MANU design
Zobaczcie niezwykłe #insta MANU design

Twoja druga pasja?

Moda. Zanim powstało MANU myślałam nawet o modowym koncepcie. Śmieję się, że ze mnie to taki  ciuchowy kombinator, bo tak (jak w przypadku mebli i urządzania wnętrz) lubię rzeczy z drugiej ręki i mieszankę stylów. W mojej szafie jest wiele lumpeksowych zdobyczy, a moi znajomi mówią, że mam oko do modowych perełek. Na zakupach zawsze wypatrzę to coś, co chcę mieć, lub będzie idealnie pasować komuś innemu. Chciałabym nauczyć się robienia wykrojów i warsztatu szycia. Może kiedyś ta pasja, zdolności przerodzą się w jakich nowy pomysł, kto wie… 🙂

manu design
Alicja Głowa, fot.: prywatne archiwum

Idealna bielizna dla artystki?

Wygodna. (śmiech) Połowę dnia spędzam przy komputerze, a drugą w warsztacie, więc na co dzień wybieram bieliznę, która zapewni mi luz i komfort. Po koronki i wyrafinowaną elegancję sięgam na specjalne okazje… 🙂 Ostatnio zakochałam się w biustonoszu MINNIE, a połączenie kolorystyczne w modelach BILLIE i ETTA mnie urzekły. Co prawda nie noszę kolorowej bielizny, ale być może wykorzystam te zestawiania barw w przyszłych renowacjach.

 

Czujesz się kobietą…

…spełnioną, kochającą i kochaną z wielką nadzieją, że niebawem razem z mężem będziemy mogli przekazać miłość do sztuki komuś jeszcze. 😊 Pracujemy nad tematem, także trzymajcie kciuki!

Dziękujemy za rozmowę!

13 lipca otrzymaliśmy wiadomość od Alicji, że prace nad tematem zakończyły się sukcesem. 🙂 Gratulujemy i trzymamy kciuki! ~ Redakcja #ShapeMeUp

Brak komentarzy

wyślij odpowiedź

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

DOŁĄCZ DO NAS
Podziel się swoją historią lub zainspiruj nas do poruszenia ważnego tematu. Piszemy artykuły, rozmawiamy z inspirującymi kobietami i pytamy o zdanie ekspertów. Jesteśmy otwarci na współpracę oraz Twoje propozycje. Skontaktuj się z nami!
dalia
KONTAKT Z REDAKCJĄ
e-mail: shapemeup@dalia.pl
WYDAWCA:
Dalia Lingerie ul. Wolności 145 34-220 Maków Podhalański tel: +48 33 877 16 87 e-mail: biuro@dalia.pl